« poprzedni następny » Miasto wampirów

Od ponad roku Volterra jest nawiedzana przez miłośników Sagi Zmierzch z całego świata, którzy na murach miasta wydrapują "Edward Forever!"

Jego burmistrz Marco Buselli wspina się po schodach na dzwonnicę, spogląda na blanki ze śladami gołębich odchodów i ogarnia wzrokiem swoje miasto. Widzi okryte mgłą wzgórza, mury miejskie pamiętające czasy Etrusków, a na dole, u swych stóp, malowniczą plątaninę uliczek.

Jest młody, jak na sprawowane przez siebie stanowisko: ma 35 lat, nosi dżinsy i skórzaną kurtkę. I czasem tęskni za okresem średniowiecza, bo wtedy obcy nie zapuszczali się do Volterry. Ukryte wśród wzgórz obwarowane miasto było niedostępne, wręcz odcięte od świata.

Marco Buselli często przychodzi na wieżę Palazzo dei Priori, będącego siedzibą jego urzędu – tu znajduje tak potrzebny spokój, by z dystansem spojrzeć na codzienne sprawy. Aktualnie musi znaleźć sposób, jak połączyć Volterrę ze współczesnym światem dochowując przy tym wierności dotychczasowej tradycji.

Najbardziej obawia się rozwiązań komercyjnych, które naznaczyły wiele innych włoskich miast. Nie chce tutaj ani znanej z Wenecji tandety, ani liftingu fasady jak w San Gimignano. Zależy mu na tym, by Volterra pozostała autentyczna, by zachować ducha miasta, a nie tylko fasadę.

Jego rozważania mają jedną ważną przyczynę: od ponad roku Volterra jest nawiedzana przez miłośników wampirów z całego świata. Winę za to ponosi amerykańska pisarka Stephenie Meyer, a dokładniej mówiąc, jeden rozdział jej sprzedanej dotychczas w nakładzie 100 milionów egzemplarzy sagi "Zmierzch", zatytułowany "Volterra".

Poniżej, na Piazza, w otoczeniu nastolatków stoi przewodniczka zagranicznych wycieczek Dika Boelen, opalona na brązowo 59-letnia Holenderka, która mieszka tu już od ćwierćwiecza. Wcześniej oprowadzała zorganizowane grupy niemieckich nauczycieli, którzy czytali Pasoliniego, mieszkali w gospodarstwie agroturystycznym i marzyli o ekologicznej uprawie winorośli. Teraz musi odpowiadać na pytania o alabastrową skórę wampirów.

Dziś oprowadza grupę 15-letnich turystów ze Stanów Zjednoczonych i Europy, głównie dziewczęta, często przybywający tu w towarzystwie rodziców. W Volterrze ciągle jeszcze nie ma dworca kolejowego, docierają więc do miasta autobusami z Florencji i Sieny, wydrapują na murach "Edward Forever!" i uśmiechają się tak, jak gdyby byli nieobecni.

Wampir Edward zawładnął sercami nastolatek w Indonezji, Korei Południowej, Rosji, Norwegii, Tajlandii; stał się ideałem dziewcząt na całym świecie.

Boelen mówi, że Stephenie Meyer nie znała Volterry. W drugiej części jej sagi, zatytułowanej "Księżyc w nowiu", opisała fikcyjną ojczyznę rodziny wampirów Volturi, a dopiero potem dowiedziała się z internetu o istnieniu Volterry, zawłaszczyła więc nazwę miasta, ponieważ brzmiała dość podobnie. Boelen jest przekonana, że to kwestia przypadku, i że równie dobrze jej wybór mógłby paść na Viterbo czy Vicenzę.

Zdaniem Busellego to spotkanie z "nowym światem" miało również negatywne skutki dla miasta. Tradycjonaliści zaciekle bronili się przed światem Disneya, przed jeszcze większą liczbą pizzerii i pól kempingowych.

- Kłóciliśmy się miesiącami – podsumowuje burmistrz miasta.

W tym czasie Montepulciano wykazało się sprytem – włodarze tego miasta szybko dogadali się z filmowcami i ostatecznie to tam powstały zdjęcia do filmu na podstawie powieści Meyer.

Buselli i naprędce powołany komitet wpadli na pewien pomysł, który pozwoli im czerpać profity z tego nagłego zainteresowania miastem, jednocześnie nie hańbiąc jego tradycji.

Przewodnicy wycieczek szukają bram, przez które Bella mogła przechodzić, zaułka, w którym uratowała Edwarda, a od niedawna w każdy piątek i niedzielę oferują "New Moon Tour" z krwawym finałem w więzieniu – to pomysł grupy teatralnej.

Jak mówi Boelen: - Nasi klienci chcą wampirów, więc zaoferujemy im Volterrę – to jest nasz trik. Pokazujemy im groby Etrusków i renesansowe pałace w nadziei, że coś z tej naszej historycznej spuścizny zostanie zapamiętane.

Od miesięcy wszystkie wycieczki z przewodnikiem są zarezerwowane, a w 2009 roku powstało 50 tysięcy nowych miejsc noclegowych.

- Dzięki Stephenie Meyer nie odczuliśmy kryzysu – mówi burmistrz. Kolejna duża fala turystów jest tu spodziewana w lipcu – wtedy na ekrany kin wejdzie trzecia część sfilmowanego "Zmierzchu". Zgodnie ze scenariuszem po zachodzie słońca Dika Boelen prowadzi swoją grupę do więzienia – w prawdziwej Volterze mieści się tam pub "Quo Vadis". Zakapturzeni więźniowie podają wino, które nazywają "krwawym koktajlem". Australijskie studentki piszczą, starsza Niemka kręci nosem, ale jej córki są zachwycone.

Siedemnastoletnie przyjaciółki z Triestu przyznają, że książkę przeczytały ponad 10 razy i ma ona dla nich większą wartość niż Biblia. "Nie oddawajcie się pierwszemu lepszemu, poczekajcie na tego właściwego" – brzmi zawarte tam przesłanie autorki dla dziewcząt na całym świecie.

- Gdybyśmy przeczytały ją wcześniej, oszczędziłybyśmy sobie pewnych doświadczeń z chłopakami – przyznają nastoletnie Włoszki. W ten oto sposób Meyer czyni seksualną wstrzemięźliwość atrakcyjną dla dziewcząt ze wszystkich kultur: chrześcijanek, muzułmanek i buddystek.

Dika Boelen nie podziela ich zachwytu: fanów "Zmierzchu" uważa za strasznie grzecznych a same powieści za zbyt ckliwe, określając je mianem popłuczyn po "Romeo i Julii", wymyślonych przez mormonkę, która nie uznaje seksu przed ślubem. – Każde pokolenie przeciwstawia się ideałom swoich rodziców, tak już musi być – mówi.

Na koniec prowadzi dziewczęta na plac przy bramie miejskiej, by tam poczuły tę wyjątkową atmosferę miasta, by się jej poddały. - Wampiry nie mają duszy, Volterra ma – podsumowuje Boelen.

Ktoś chciałby wybrać się na wakacje do Volterry? :)

537

Komentarze

Ginny28.04.2010 0:01
sama bym wydrapała Edward Forever :P
Olaaa...28.04.2010 8:00
Ale tam jest ślicznie ;)
VampirE.K28.04.2010 8:29
też bym wydrapała :D
izuska28.04.2010 10:01
tam jest cudownie ;)
Dysia28.04.2010 15:15
Ja bym się wybrała do Volterry ;P
twilightteam28.04.2010 17:25
Fajnie byłoby spędzić tam wakacje... :)
wampirzyca03.05.2010 21:58
no było by cudownie ! :P
mary2305.08.2010 14:03
a jeszcze lepiej pojechać spotkać wampira i wrócić jako on
ŻART
piękne miejsce
Cullenka06.05.2013 14:03
Chciałabym spotkać Jane,ale tak,by nie wypróbowała na mnie swoich mocy:)Ale bałbym się Ara i Kajusza...

Dodaj komentarz

Komentarze pod informacjami dostępne są tylko dla zalogowanych użytkowników. Załóż konto jeśli jeszcze go nie masz.

Saga Zmierzchu Miłość, wieczność, pożądanie